piątek, 24 lutego 2017

"Do odważnych świat należy" czyli jeden walczy za darmo...

Niby zwykła walka. Nawet niekoniecznie wielce emocjonująca. W niewielkim mieście, przy niewielkiej publiczności. Organizatorem nie jest największa organizacja w Polsce, a zawodnicy to (jeszcze) nie mistrzowie świata. Co sprawia zatem, że o nich się mówi?...

Jordan Kuliński kontra Piotr Podłucki - to o tych dżentelmenach mowa. Młode chłopaki, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki na zawodowych ringach. Gala w Żyrardowie. To tam odbędzie się ich walka. Walka o wszystko. W sensie dosłownym i w przenośni. 


Piotrek Podłucki ma 29 lat, pochodzi z Warszawy. Karierę zawodową rozpoczął pod koniec 2015 roku. Zadebiutował w Ełku ogrywając na punkty słabego Dmitrija Ovsjannikovsa. Później przyszedł prawie rok przerwy i... trzy pojedynki w ciągu miesiąca. W połowie października ubiegłego roku Podłucki pokonał na punkty Ruslana Rodivicha, w listopadzie przyszedł pierwszy nokaut na okrutnie słabym Krzysztofie Chochelu, a tydzień później kolejny, w walce z Bartoszem Szwarczyńskim. Bilans Piotra na dzień dzisiejszy to 4 walki, wszystkie wygrane, dwie przez nokaut. Niestety, zero jakichkolwiek nazwisk w rekordzie. Wszyscy dotychczasowi rywale legitymowali się ujemnymi bilansami, niektórzy bardzo mocno ujemnymi - Chochel 0-21, Szwarczyński 5-34. 


Jordan Kuliński uchodził dotąd za bardzo solidnego amatora. To pięściarz urodzony w 1994 roku, ma dopiero 22 lata, pochodzi z Włocławka i będzie nieco niższy od swojego najbliższego rywala. Jego kariera zawodowa zaczęła się w 2016 roku. Podobnie jak Podłucki, ma na koncie 4 walki - trzy zwycięstwa i jeden remis. Walczył jednak z dużo trudniejszymi przeciwnikami. Zaczął od Legionowa gdzie świetnie zaprezentował się przeciwko rywalowi z Niemiec, jednak już w drugiej walce porwał się na głęboką wodę - walkę z Norbertem Dąbrowskim. Tamta walka zakończyła się remisem. Początek należał do młodego Kulińskiego, końcówka do starego lisa, Dąbrowskiego. W maju Jordan wygrał swoją drugą walkę z Łotyszem, a w październiku mocno utrudnił karierę Andrzejowi Sołdrze. Bilans nieco słabszy - 4 walki, trzy zwycięstwa, jedno przed czasem i jeden remis. Jednak Sołdra i przede wszystkim Dąbrowski to rywale z innej galaktyki niż Chochel i Szwarczyński.


Do rzeczy - dlaczego poświęcam czas opisując walkę, która wygląda jak kilkadziesiąt innych rozgrywanych każdego dnia? Ano dlatego, że Panowie mocno w siebie wierzą. Na tyle mocno, że w stawce tego pojedynku znajduje się 10 tysięcy złotych, które ze sobą zabierze tylko wygrany z tej konfrontacji. Przegrany dołoży nie tylko pierwszą zawodową porażkę, ale i straci sporo pieniędzy zainwestowane w przygotowania. 
Piotrowi i Jordanowi należy się bardzo duży szacunek. Wielokrotnie słyszało się zapowiedzi pięściarzy, jakoby chętnie wyjdą do ringu "nawet za darmo". Gdy przychodziło co do czego, każdy jednak chciał zarobić. Na zwykłej bokserskiej paplaninie się kończyło. Polacy przyjęli ten zakład, co pokazuje, że mają spore aspiracje i gigantyczną wiarę w swoje możliwości. Obaj znają także doskonale siłę swoich pięści. 

Taka zaskakująca inicjatywa wyszła od Piotra Podłuckiego. Zawodnik trenujący pod okiem Jarosława Soroko rzucił ponoć podobne wyzwanie wielu innym pięściarzom, ale odpowiedzi doczekał się tylko od Kulińskiego. Pięściarz grupy Fight Events zgodził się na warunki i... mamy walkę. 

Obaj zapowiadają zwycięstwo. Nikt nie jest jednak w stanie przewidzieć, jak pojedynek będzie się toczył i jak się zakończy. Czy będzie nokaut, czy pełny dystans? Czy walka będzie równa, czy pod dyktando jednego z nich? Tego nie wie nikt. Jedno jest pewne - wygrany bierze wszystko, przegrany odchodzi z niczym. Obaj zyskują szacunek. 



Jordan, Piotrek - życzę Wam przede wszystkim tego, aby zapowiadana wielka forma znalazła swoje apogeum 17 marca w Żyrardowie. Życzę pięknej walki. Dla Was, dla Waszych trenerów, Waszych ekip, dla kibiców. Kasa ma drugorzędne znaczenie - niech będzie dodatkową motywacją...

Zdjęcia pochodzą ze stron ringpolska.pl i polsatsport.pl.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Ich czas zaczyna się TERAZ!...

"Idzie nowe!" - to oczywista oczywistość, wiadomo przecież że taka jest kolej rzeczy. Jedni odchodzą, żeby mogli pojawić się nowi, świeżsi. Tak jest też w boksie. Dotychczasowy dominator, Floyd Mayweather Jr zawiesił rękawice na kołku w wieku 39 lat będąc na szczycie. Niedawno także w końcu postanowił zakończyć karierę 52-letni Bernard Hopkins. Oczywiście w boksie jest jeszcze wielu wiekowych pięściarzy, ale w ostatnim roku inicjatywę przejęli młodzi. W dzisiejszym tekście przedstawię dziesięciu młodych pięściarzy, którzy w najbliższym czasie mogą wdrapać się na sam szczyt drabinki. Większość z nich już posiada na swoim koncie pasy mistrzowskie, reszta jest na ostatniej prostej, by taki pas zawisnął na ich biodrach. 
To był ich rok! To będzie ich czas!

Miguel Berchelt
31-1 (28 KO)
ur. 17.11.1991
waga: super piórkowa
Ostatnie 3 walki:
* George Jupp TKO6
* Suriya Tatakhun KO4
* Francisco Vargas KO11 (WBC)
# 11 wg Boxrec.


Meksykanin to jeden z największych wygranych obecnego roku, a na pewno jedna z najbardziej pozytywnych niespodzianek. Posiada fantastyczny rekord, zdecydowana większość jego wygranych odniesiona jest przed czasem. W pojedynku z niepokonanym rodakiem, Fransisco Vargasem nie był faworytem, ale pokazał się ze świetnej strony eliminując atuty bardziej doświadczonego rywala. Pokazał bardzo duże umiejętności, a także serce do walki. Potrafił narzucić Vargasowi swój styl, umiał inteligentnie boksować, a także miał odwagę iść na mordercze wymiany. Przełamał mistrza Świata i odebrał mu pas. Komputerowy ranking Boxrec klasyfikuje go już tuż za pierwszą dziesiątką rankingu P4P bez podziału na limity wagowe.


Jessie Magdaleno
24-0 (17 KO)
ur. 8.11.1991
waga: super kogucia
Ostatnie 3 walki:
* Vergel Nebran KO1
* Rey Perez KO7
* Nonito Donaire UD12 (WBO)
# 25 wg Boxrec.


Młody Magdaleno sprawił nie lada sensację wygrywając wyraźnie na punkty ze znakomitym niegdyś "Flashem" z Filipin. Amerykanin podobnie jak Berchelt nie był faworytem starcia z Donaire'm, ale z chłodną głową punktował bardziej doświadczonego rywala. Boksował umiejętnie, akcentował rundy i męczył przeciwnika ciosami na korpus. Magdaleno posiada także mocny pojedynczy cios, którym niejednokrotnie kończył walkę. Wygrana dała 25-latkowi pas WBO i awans na sam szczyt kategorii super koguciej. Boxrec klasyfikuje Amerykanina w połowie czwartej dziesiątki najlepszych zawodników świata.


Robert Easter Jr
19-0 (14 KO)
ur. 26.01.1991
waga: lekka
Ostatnie 3 walki:
* Argenis Mendez TKO5
* Richard Commey SD12 (IBF)
* Luis Cruz UD12
# 28 wg Boxrec.


Kolejny zawodnik, który jednym występem - w tym przypadku niejednogłośną wygraną nad Richardem Commeyem o wakujący pas mistrzowski - wdrapuje się na sam szczyt swojej kategorii wagowej. Młody Easter stoczył świetną walkę na wyniszczenie z reprezentantem Ghany, pokazał wielkie serce do walki i umiejętność przetrwania w trudnych momentach. To z pewnością przyszłość światowego boksu, ale popełnia jeszcze sporo błędów, które doświadczony rywal byłby w stanie wykorzystać. Znajduje się pod koniec trzeciej dziesiątki według Boxrec.


Jason Sosa
20-1-4 (15 KO)
ur. 10.03.1988
waga: super piórkowa
Ostatnie 3 walki:
* Nicholas Walters DRAW10
* Javier Fortuna TKO11 (WBA Reg.)
* Stephen Smith UD12
# 33 wg Boxrec.


Najstarszy w tej grupie, 29-letni pięściarz, o którym świat usłyszał w ubiegłym roku dzięki dwóm fantastycznym występom. Najpierw sprawił sporą niespodziankę remisując z silniejszym Nicholasem Walersem, a chwilę później sensację nokautując niepokonanego wcześniej Javiera Fortunę odbierając mu regularny pas WBA. Na pierwszy rzut oka wygląda na surowego pięściarza bez większych umiejętności, ale jest niezwykle ambitny i uparty, idzie do przodu i zadaje bardzo dużo ciosów. W najbliższym czasie czeka go najcięższa z możliwych konfrontacji, z Vasylem Lomachenko. Nikt nie spodziewa się, że będzie w stanie przeciwstawić się Ukraińcowi, ale niespodzianki to specjalność Amerykanina. To numer 33 według rankingu Boxrec.


Jezreel Corrales
21-1 (8 KO)
ur. 12.07.1991 
waga: super piórkowa
Ostatnie 3 walki:
* Juan Antonio Rodriguez RTD11
* Takashi Uchiyama KO2 (WBA)
* Takashi Uchiyama SD12
# 39 wg Boxrec.


Znakomity technik, szybki i inteligentny. Zyskał ogromny szacunek dwoma wyjazdami do Japonii, na teren niepokonanego i piekielnie silnego rywala. Dwukrotnie sprawił dużą niespodziankę. Za pierwszym razem szybko znokautował faworyta gospodarzy odbierając mu pas, a w ostatnim dniu 2016 roku zaskoczył jeszcze bardziej, gdyż potrafił wypunktować przeciwnika na jego terenie. Zawodnik z Panamy imponuje świetnymi kombinacjami, ogromną szybkością, świetną pracą na nogach i techniką. To już jeden z najlepszych pięściarzy w swoim limicie i - mimo wszystko - wciąż niedoceniany. Boxrec klasyfikuje go pod koniec czwartej dziesiątki.


Joe Smith Jr
23-1 (19 KO)
ur. 20.09.1989
waga: półciężka
Ostatnie 3 walki:
* Fabiano Pena TKO2
* Andrzej Fonfara TKO1
* Bernard Hopkins KO8
# 43 wg Boxrec.


Człowiek znikąd. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu nikomu nieznany pracownik budowlany i pięściarz w jednej osobie. "Wypromowany" niejako przez Polaka, Andrzeja Fonfarę, którego Amerykanin zmiótł z ringu w niecałą rundę. Świat przecierał jednak oczy ze zdumienia, kiedy młody Smith wyrzucał z ringu Bernarda Hopkinsa kończąc w najgorszy możliwy sposób jego piękną i jakże długą karierę. Walki z Fonfarą i Hopkinsem to był idealny układ, który ułożył się w idealny scenariusz. Joe Smith jest już bardzo blisko walki o światowy czempionat i jego piękny sen może trwać. Dzięki dwóm efektownym wygranym awansował on w rankingu Boxrec do pierwszej 50-tki.


Errol Spence Jr
21-0 (18 KO)
ur. 13.01.1990
waga: półśrednia
Ostatnie 3 walki:
* Alejandro Barrera TKO5
* Chris Algieri TKO5
* Leonard Bundu KO6
# 56 wg Boxrec.


Zdecydowanie najbardziej znany z całej stawki i najbardziej doświadczony w walkach na najwyższym poziomie. Z dużą pewnością także najlepszy, czego jeszcze nie zdążył udowodnić. Pięściarz kompletny, który nie zdobył jeszcze żadnego pasa. Wielka szybkość, wspaniała praca nóg, znakomita umiejętność składania kombinacji i duży spokój w ringu. Młody pięściarz, który jest o krok od szansy zdobycia pasa. W najbliższym pojedynku ma spotkać się z Kellem Brookiem. Klasyfikowany na 56 miejscu według statystycznego rankingu Boxrec, jednak w przypadku wygranej nad Brytyjczykiem niewykluczony jest jego awans nawet do pierwszej dziesiątki. 


Murat Gassiev
24-0 (17 KO)
ur. 12.10.1993
waga: junior ciężka
Ostatnie 3 walki:
* Isiah Thomas NC3
* Jordan Shimmell KO1
* Denis Lebedev SD12 (IBF)
# 86 wg Boxrec.


Największy z pośród wszystkich z zestawienia, zawodnik wagi cruiser i nowy mistrz Świata federacji IBF. Świetne połączenie młodości i szybkości z ogromną siłą ciosu. Jeden z najmłodszych mistrzów Świata, który potrafił wypunktować wieloletniego mistrza, rodaka, Denisa Lebedeva. Być może w pierwszej obronie pasa spotka się z Polakiem. Do walki z nim przymierzani są Krzysztof Głowacki i Krzysztof Włodarczyk. Uznawany za najsilniejszego pięściarza wagi junior ciężkiej, pomimo dopiero 23 lat. Przyszłość wagi cruiser, a może i ciężkiej. Dopiero 86 miejsce w rankingu Boxrec, ale duże perspektywy na rychłe awanse.


Gervonta Davis
17-0 (16 KO)
ur. 7.11.1994
waga: super piórkowa
Ostatnie 3 walki:
* Guillermo Avila TKO6
* Mario Antonio Macias KO1
* Jose Pedraza TKO7 (IBF)
# 91 wg Boxrec.


Najmłodszy w zestawieniu, ledwie 22-letni podopieczny Floyda Mayweathera Juniora to jednocześnie jedna z największych niespodzianek ostatnich miesięcy. Obdarzony bardzo silnym ciosem pięściarz w dobrym stylu zastopował niepokonanego Jose Pedrazę i odebrał mu mistrzowski pas. Wdarł się tym samym do pierwszej setki rankingu Boxrec i usłyszał o nim świat. "Money" mówi o nim, że to przyszły numer 1 rankingów. Na razie rozwija się świetnie i tylko czekać na jego kolejne występy. Niezwykle efektowny pięściarz, który przypomina Floyda z początków kariery. 


Joseph Diaz Jr
23-0 (13 KO)
ur. 23.11.1992
waga: piórkowa
Ostatnie 3 walki:
* Victor Proa KO2
* Andrew Cancio TKO9
* Horacio Garcia UD10
# 103 wg Boxrec.


Jeden z najlepszych zawodników młodego pokolenia na świecie i jeden z najlepszych zawodników świata bez żadnego znaczącego pasa. W jego poczynaniach widać duży spokój. W ringu wygląda na szachistę, który wyprzedza swojego rywala o najbliższe 2-3 posunięcia. Świetny taktyk, który umie się dostosować do każdego przeciwnika i każdemu może narzucić swój styl. Kiedy trzeba boksować - boksuje, kiedy trzeba się bić - idzie na wymianę. Ma bardzo szczelną obronę i nie przyjmuje niepotrzebnych ciosów. Przyszłość światowego boksu. Boxrec nie znalazł dla niego miejsca w pierwszej setce światowego rankingu, ale to już niedługo musi się zmienić.


czwartek, 9 lutego 2017

Ranking "RED CORNER" / featherweight / luty '17

Kontynuujemy serię rankingów. Nie będę się powtarzać, że im niżej z wagą tym coraz mniej popularnie. W każdej dywizji znajdują się natomiast pięściarze, którzy elektryzują ogromną publiczność. W wadze piórkowej jest wielu takich pięściarzy, jednak tutaj krystalizuje się czołówka i... reszta. Tą granicę widać. Ten limit charakteryzuje też coś innego, a mianowicie wiek zawodników. Zdecydowana większość nie ukończyła jeszcze 30-tego roku życia...
Oto zestaw, zaczynamy!

#1
Leo Santa Cruz
31-1-1 (18 KO)

#2
Carl Frampton
23-1 (14 KO)

#3
Abner Mares
30-2-1 (15 KO)

#4
Oscar Valdez
21-0 (19 KO)

#5
Joseph Diaz
23-0 (13 KO)

#6
Gary Russel Jr
27-1 (16 KO)

#7
Lee Selby
23-1 (8 KO)

#8
Scott Quigg
32-1-2 (24 KO)

#9
Josh Warrington
24-0 (5 KO)

#10
Jesus Andres Cuellar
28-2 (21 KO)

#11
Ronny Rios
27-1 (12 KO)

#12
Oscar Escandon
25-2 (17 KO)

#13
Jorge Lara
28-0-2 (20 KO)

#14
Jonathan Victor Barros
41-4-1 (22 KO)

#15
Simpiwe Vetyeka
29-3 (17 KO)

--------------------------------------------------

#16
Kid Galahad
22-0 (13 KO)

#17
Mark Magsayo
15-0 (11 KO)

#18
Manuel Avila
22-0 (8 KO)

#19
Cristian Mijares
55-8-2 (26 KO)

#20
Evgeny Gradovich
22-2-1 (9 KO)

poniedziałek, 6 lutego 2017

"Ike" - talent, którego świat nie zdążył zobaczyć...

Kompletny produkt pięściarski. Człowiek, który mógł zakończyć erę panowania braci Kliczko zanim ta na dobre się rozpoczęła. Pięściarz, którego śmiało można nazwać największym zmarnowanym talentem w historii wagi ciężkiej w boksie zawodowym. Ikemefula Charles Ibeabuchi.


Bił się w świetnych dla wagi ciężkiej czasach, chociaż jego kariera zawodowa trwała tylko nieco ponad cztery lata. Nie miał warunków fizycznych - mierzył tylko 188cm wzrostu i dysponował zasięgiem na poziomie tylko 5 centymetrów większym. Braki w warunkach nadrabiał niezwykłą odpornością na ciosy i znakomitą szybkością. Wyprowadzał także ciosy z niezwykłą częstotliwością. To do niego do tej pory należą rekordy w ilości zadanych ciosów w historii wagi ciężkiej. 

Na zawodowym ringu zadebiutował w wieku 21 lat. Pierwsze pojedynki nie zwiastowały tego, że mamy do czynienia z ogromnym talentem. Wygrywał - co prawda - walkę za walką, ale klasa rywali pozostawiała wiele do życzenia. W swoim 17 występie miał zaboksować o pierwszy pas - WBC International, a na przeciw niego w ringu stanąć miał uznawany wówczas za znakomitego pięściarza i pewnego kandydata do tytułów, niepokonany w 27 pojedynkach David Tua. Samoańczyk również znany był z ogromnej siły i nadludzkiej wręcz odporności. Style obu pięściarzy tak się ze sobą zgrały, że Ike i David zafundowali kibicom zgromadzonym w Arco Arena w Sacramento niezapomniane widowisko. To własnie w tej walce padły niepobite do dziś rekordy. Pięściarze w ciągu 12 kapitalnych rund wyprowadzili w sumie aż 1730 ciosów, z czego autorstwem Ibeabuchiego było 975 z nich. W przeliczeniu były to 144 ciosy na rundę, z czego 81 zadanych przez Nigeryjczyka. To liczby kompletnie nieosiągalne w obecnej wadze ciężkiej, rzadko spotykane nawet w niższych limitach wagowych. Ike wygrał walkę jednogłośną decyzją sędziów. Pojedynek przeszedł do historii tego sportu. Tą walką Ibeabuchi pokazał się całemu pięściarskiemu światu i - o zgrozo - od tej właśnie walki zaczęły się jego niezidentyfikowane wówczas problemy. Nigeryjczyk po walce narzekał na silny ból głowy, często będąc gościem w różnych klinikach. Dodatkowo zaczął ponoć słyszeć dziwne głosy, a także miał bardzo częste wahania nastrojów. 


Problemy psychiczne stawały się na tyle duże, że Ike Ibeabuchi wmawiał sobie, że jest prezydentem świata. To stąd także jego ringowy przydomek "President". Ludzie z jego sztabu, aby namówić Ike na udział w konferencji bądź ważeniu zwracali się do niego "Panie prezydencie". Ike przestał pojawiać się w ringu, za to częściej pojawiał się na komisariacie. Pięściarz zaczął mieć coraz większe problemy z prawem. Spowodował wypadek samochodowy, w którym ucierpiał syn byłej partnerki życiowej. Nigeryjczyk musiał odsiedzieć 120 dni w areszcie i wpłacić aż pół miliona dolarów grzywny.


"President" ostatecznie zdecydował się wrócić na ring po ponad rocznej przerwie i w ciągu dwóch miesięcy znokautował dwóch przeciętnych rywali. Pogarszała się jego forma psychiczna i nikt raczej nie wierzył, że Ike będzie w stanie jeszcze pokazać pełnie swoich umiejętności między linami. W 1999 roku spotkał się on jednak w ringu z niepokonanym talentem z USA, Chrisem Byrdem. Większość ekspertów widziała zdecydowanego faworyta tego starcia w osobie Amerykanina. Byrd wygrał pierwsze trzy rundy, ale później sytuacja się odwróciła. Wrócił stary, dobry Ike, który silnymi ciosami rozbijał kolejnych rywali. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, ale pod koniec piątej rundy walka się zakończyła. Ibeabuchi znokautował Byrda, co było ówczesną sensacją. Świat zaczął przyglądać się Nigeryjczykowi z ciekawością, ale i z przerażeniem. Nikt wówczas nie wiedział, że wielka wygrana nad Chrisem Byrdem była jednocześnie ostatnim występem "Presidenta" na macie ringu. 


Kibice już przymierzali Ike do walk z mistrzami Świata - Lennoxem Lewisem i Evanderem Holyfieldem. Nigeryjczyk miał jednak najpierw spotkać się jeszcze w eliminatorze z kolejnym niepokonanym rywalem, Michaelem Grantem. Podczas negocjacji tej walki, podczas spokojnego obiadu w restauracji z przedstawicielami telewizji HBO, Ibeabuchi nagle wyjął nóż, wbił go w sam środek stołu i zaczął krzyczeć, że jest prezydentem świata, wszystkie tytułu należą do niego i wszyscy mistrzowie powinni bez walki oddać mu pasy. Ponoć podczas tego napadu wściekłości ucierpiał także promotor Ike, Cedric Kushner. Mało kto wie, że ostatecznie Nigeryjczyka w eliminatorze WBC, w walce z Michaelem Grantem zastąpił Andrzej Gołota. To Ike Ibeabuchi miał bić się z Amerykaninem w Atlantic City, a nie Polak.

Nigeryjczyk pogłębił się w swoich problemach psychicznych, popadł w konflikt z promotorem, a także jeszcze raz z prawem. Tym razem poważnie. W 2000 roku Ike został zatrzymany pod zarzutem gwałtu na striptizerce zaproszonej do swojego pokoju hotelowego. W sądzie okazało się, że znalazło się więcej pokrzywdzonych przez pięściarza kobiet, co poskutkowało szybszym zakończeniem sprawy, oczywiście na niekorzyść Nigeryjczyka. Badania psychologiczne wykazały objawy schizofrenii, ale lekarze uznali, że Ike odpowiadać będzie jako świadomy swoich czynów. Ostatecznie Ike Ibeabuchi odsiedział w odosobnieniu ponad 15 lat. Co ciekawe, w 2016 roku, tuż po wyjściu na wolność 43-letni "President" zapragnął zawalczyć jeszcze o upragnione mistrzostwo Świata. Zawodnik utrzymywał wagę w okolicach 110 kilogramów, był ponoć w niezłej formie i zaliczył wszystkie badania uprawniające go do otrzymania bokserskiej licencji. Jego karierą miał zająć się znany doradca Manny'ego Pacquiao, Michael Koncz. Ike miał nawet wystąpić na gali "Pacmana". Przymierzano go do pojedynku z Luisem Ortizem, a także Andy'm Ruizem Juniorem. 



Ostatecznie sprawa ucichła. "President" Ibeabuchi jest na wolności, ale nie stara się już o powrót między liny. I to jest dobra informacja. Niech zostanie w pamięci wszystkich fanów szermierki na pięści jako wielki, niespełniony talent tego sportu...