czwartek, 14 lipca 2016

Załoga absolutnego wsparcia - grupa Tymex Boxing Promotions.

Od jakiegoś czasu zabieram się za artykuł na temat grupy promotorskiej Mariusza Grabowskiego, ale ciągle coś mnie od tego pomysłu odganiało. Wreszcie nadszedł ten czas, gdy warto przybliżyć kibicom firmę Tymex sponsorujących młodych, obiecujących przedstawicieli boksu. 
Tymex Boxing Promotions to grupa powołana do życia w 2012 roku przez właściciela firmy Tymex, Mariusza Grabowskiego. Grabowski został jednocześnie promotorem. 
Warto w tym miejscu dodać, ze firma Tymex zajmuje się docelowo hurtową i detaliczną sprzedażą stolarki budowlanej, a więc oknami i drzwiami. 
Skąd zatem wzięła się promocja boksu?
Grupa nie ogranicza się do swojej działalności budowlanej. Bardzo chętnie wspiera sport i inne wydarzenia, również charytatywnie. Mariusz Grabowski zawsze chętnie wspierał działalności społeczno-kulturalne i charytatywne, a także koncentrował się na inwestowaniu w młode talenty i przedsięwzięcia sportowe. 


Pierwszym pięściarzem, jakiego zaczęła wspierać firma Tymex był Michał Żeromiński. Mariusz Grabowski praktycznie od samego początku kariery zawodowej Radomianina był przy nim. Z biegiem lat grupa rozrosła się do całkiem sporej liczby silniejszych i słabszych zawodników. 
Co ciekawe, niemal każdy pięściarz grupy Tymex Boxing znajduje się na poziomie, dzięki którym spokojnie mógłby wystąpić w walce wieczoru na mniejszej gali bokserskiej. 


W tej chwili najbardziej znaną osobą związaną z grupą promotorską Mariusza Grabowskiego jest bez wątpienia Ewa Brodnicka. Ewa jest aktualną mistrzynią Europy wagi lekkiej, a wcześniej posiadała także pas WBF Intercontinental. Pięściarka była także wicemistrzynią Świata w kickboxingu. Aktualnie Brodnicka ma za sobą dziesięć zawodowych pojedynków, z czego wszystkie wygrane. We wrześniu ubiegłego roku w pojedynku o prymat w polskim boksie kobiet pokonała niejednogłośnie - i dość kontrowersyjnie - Ewą Piątkowską. trzy miesiące później sięgnęła po tytuł EBU. W 2016 roku jeszcze nie prezentowała się w ringu.


Michał Żeromiński to zawodnik, który - tak jak wspominałem - od początku jest związany z Mariuszem Grabowskim. Promotor mocno wierzy w swojego zawodnika, który coraz częściej dostaje szanse na zaprezentowanie swoich możliwości. "Żeroma" szybko został rzucony na głęboką wodę. Już w szóstym zawodowym pojedynku spotkał się z Rafałem Jackiewiczem, a w dziewiątym z Łukaszem Maćcem. Pojedynki te skutkowały dwoma porażkami, ale promotor pokazał, że nie ma zamiaru hodować rekordów swoich zawodników. W ostatnim pojedynku Żeromiński wystąpił w walce wieczoru na zamku w Szydłowcu, lecz tylko zremisował z Romanem Selivertsovem.


Jednym z najbardziej rozpoznawalnych pięściarzy Tymexu jest bez wątpienia Robert Parzęczewski. Młody, ledwie 22-letni pięściarz słynie z wielkiej pewności siebie, walczy agresywnie, przez co efektownie. Cały czas jego celem pozostaje tytuł mistrza Świata. Nieco ponad roku temu "Arab" został jednak sprowadzony na ziemię przez Francuza, Jessy Luxembourgera, z którym przegrał na gali w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jest to bez wątpienia jeden z motorów napędowych grupy. Jeszcze kilka walk i będzie w stanie rywalizować z bezpośrednim zapleczem czołówki wagi półciężkiej. Z pewnością kandydat do występów w walkach wieczoru.


Zawodnik, który w ostatnim czasie poczynił najwięcej postępów i coraz lepiej się rozwija - Adam Balski. Balski to "wynalazek" Mariusza Grabowskiego, który może okazać się strzałem w "10". Pięściarz zawodową karierę zaczął w Wielkiej Brytanii, jednak zaprzestał boksować. Po dwóch latach absencji do Polski ściągnął go właśnie Grabowski i od tego czasu Polak odwdzięcza się świetnymi walkami i efektownymi nokautami. Balski największy test zdał w czerwcu, kiedy to wyraźnie pokonał Łukasza Rusiewicza rzucając go także przy okazji na deski. Adam Balski to zawodnik, któremu warto się przyglądać. Ma spore szanse na dużą karierę. 


Kolejnym motorem napędowym grupy promotorskiej Mariusza Grabowskiego może okazać się Sasha Sidorenko - jedyny człowiek z zagranicy w grupie. Sasha dysponuje bardzo dobrymi warunkami i prezentuje bardzo ciekawy styl boksowania. Jest trudna do trafienia i świetnie porusza się na nogach. Stoczyła ledwie cztery zawodowe pojedynki, ani razu nie wygrała przed czasem, ale wspólnie z Mariuszem Grabowskim szukają walki o światowy tytuł. Ukraińce marzy się pojedynek z Ewą Piątkowską, która posiada pas mistrzyni Europy w wadze półśredniej.


Jeden poziom niżej niż wymieniona wcześniej piątka jest m.in. Damian Wrzesiński, Michał Gerlecki, Nikodem Jeżewski czy  ciężcy - Marcin Siwy i Marcin Brzeski.
Wrzesiński w ostatnim pojedynku pokonał innego zawodnika ze swojej grupy, Michała Leśniaka czym uratował swoją karierę w Tymex Boxing Promotions. Wcześniej niestety zaliczył wpadkę zaledwie remisując z Andreiem Staliarchukiem legitymującym się wyraźnie ujemnym rekordem.
Gerlecki zapowiadał się bardzo dobrze. Po wygranej nad Stjepanem Boziciem wydawało się, że wchodzi na wyższy poziom. Ten wyższy poziom pokazał mu jednak Geard Ajetović, który sukcesywnie rozbijał Gdańszczanina i zastopował tuż przed końcem walki. 
Jeżewski to przykład zawodnika, który zapowiadał się na dużo lepszego niż jest. Na początku działalności Tymexu to własnie on wydawał się na tego, który pociągnie grupę. Okazało się inaczej. Jeżewski co prawda nie przegrał jeszcze walki, ale pojedynkuje się z bardzo mizernymi rywalami, a i tak zaliczył wpadkę z Andrzejem Witkowskim. Warto dodać, że Jeżewski bił się w ringu z zaledwie jednym rywalem z dodatnim rekordem. Był nim Atilla Palko, który wygrał 20 razy przy 18 porażkach.
Podobnie rzecz wygląda z Marcinem Siwym. Częstochowianin absolutnie nie ma warunków na wagę ciężką. Siwy spotyka się w ringu z kompletnie anonimowymi pięściarzami, z reguły są to zawodnicy z ujemnym bilansem. Były plany, aby pojechał do Australii walczyć z Solomonem Haumono, a teraz przymierzany jest do gali Polsat Boxing Night i Andrzeja Wawrzyka. W obu przypadkach mogłoby to się dla niego bardzo źle skończyć. 
Marcin Brzeski wydaje się lepszy od swojego imiennika, ale głównie ze względu na warunki fizyczne. Brzeski również raz bił się w ringu z zawodnikiem z dodatnim rekordem, ale wystarczy, że powiem iż był to Włodzimierz Letr. Oprócz tego Marcin występuje zdecydowanie zbyt rzadko. We wrześniu 2015 roku wrócił po rocznej przerwie. Stoczył walkę ze wspomnianym Letrem także w październiku i znów zniknął. Niedługo minie kolejny stracony rok tego wciąż młodego, 26-letniego zawodnika. Szkoda...






Zostało jeszcze trzech młodych i wciąż perspektywicznych zawodników grupy Tymex Boxing. Mowa o Michale Leśniaku, Mateuszu Rzadkoszu i Tomaszu Gromadzkim.
Michał Leśniak przegrał z Damianem Wrzesińskim we wspomnianej walce, czym nieco utrudnił sobie "życie" w grupie i pogorszył swoją pozycję. Walka była jednak dość wyrównana, co na pewno nie zastopuje kariery "Szczupaka". W podobnej sytuacji znalazł się Mateusz Rzadkosz. Świetny amator, który miał dobrze wejść w karierę zawodową nieoczekiwanie napotkał trudności w walce z Tomaszem Gromadzkim. Rzadkosz nie był przygotowany na taką agresję i styl rywala co poskutkowało nieoczekiwanym, lecz sprawiedliwym remisem. Obaj pięściarze wrócili już na zwycięską ścieżkę - Leśniak w maju w Kędzierzynie-Koźlu, natomiast Rzadkosz w czerwcu w Tczewie. 
W zupełnie innym stanie psychicznym jest teraz z pewnością wspomniany Gromadzki. Jest to pięściarz dość surowy technicznie, brakuje mu umiejętności stricte bokserskich, ale wszystkie braki nadrabia niesawmoitą ambicją i sercem do walki. Remis z Rzadkoszem był dla wielu niespodzianką, ale Tomasz w Szydłowcu do jednej bramki wypunktował niepokonanego wcześniej Mariusza Runowskiego.




Tak więc jak widać, w grupie są i lepsi i słabsi zawodnicy. Każdy jednak obiecujący. Mariusz Grabowski okazał się prawdziwym cudotwórcą tworząc z tego zlepku całkiem sprawnie działający mechanizm. Promotor miał przede wszystkim pomysł na swoją działalność. Braki w wyszkoleniu swoich zawodników nadrabia... atrakcjami. Takimi atrakcjami na galach Tymexu są przede wszystkim znane nazwiska. Na galach Grabowskiego często występują tacy pięściarze jak Damian Jonak Rafał Jackiewicz, Przemysław Opalach czy Mariusz Wach. Ich zadaniem jest przede wszystkim ściągnięcie kibiców. Trzeba przyznać, że są to nazwiska, które w ostatnim czasie nieco bardziej śmieszą niż zachwycają, ale jednego nie można im odmówić - wciąż przyciągają kibiców szermierki na pięści. A o to właśnie w tym biznesie chodzi...





Kończąc wątek - mam duży szacunek dla Mariusza Grabowskiego za jego inicjatywę. Stworzył ciekawą odskocznię od wyraźnie potężniejszych grup Andrzeja Wasilewskiego, Piotra Wernera czy Tomasza Babilońskiego. Ma przede wszystkim pomysł na siebie i to co robi, robi dobrze. Oby tak dalej!


Zdjęcia pochodzą ze strony www.promotion.tymex.pl.

niedziela, 10 lipca 2016

Pięściarska armia z Wysp...

W lutym napisany został przeze mnie artykuł opisujący fenomen Rosjan. Fakt, w każdym liczącym się limicie wagowym można było ich znaleźć. Komputerowy ranking Boxrec klasyfikuje naszych wschodnich sąsiadów w liczbie 308. Tak jak wówczas pisałem, jest ich i tak ponad dwukrotnie więcej niż naszych rodaków. 
Co więc powiecie na Brytyjczyków, którym poświęcony został dzisiejszy artykuł?
Na Boxrecu wylicza się 921 pięściarzy reprezentujących Wielką Brytanię. Co ciekawe, ledwie 103 z nich jest leworęcznych.


Aktualnie Wielka Brytania posiada w swoich szeregach czternastu mistrzów Świata, praktycznie w każdej kategorii wagowej. 
Bardzo często spotykamy się z rankingiem P4P brytyjskich bokserów. Ale jak wyliczyć najlepszą dziesiątkę, skoro samych mistrzów jest czternastu? 
Sprawdziliśmy ich. Zachęcamy do lektury!

Waga ciężka



Zaczynamy od góry, gdyż jest to niewątpliwie królewska kategoria. Przede wszystkim dla Brytyjczyków. 
Kiedy w zeszłym roku Tyson Fury pokonał Władimira Kliczkę i odebrał mu trzy mistrzowskie pasy, pięściarski świat stanął na głowie. Fury bardzo szybko "oddał" jeden ze swoich tytułów, ale pas IBF daleko nie odleciał. Od niedawna jest w posiadaniu wschodzącej gwiazdy światowej szermierki na pięści, Anthony'ego Joshuy. Nie można w tej kategorii zapomnieć o nazwisku Davida Haye'a, który posiadał niegdyś tytuł mistrza Świata w wadze cruiser i ciężkiej, a w tym najwyższym limicie z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i - przynajmniej raz - stanie jeszcze przed szansą zdobycia tytułu.

Waga cruiser


Jest to limit, w którym nie ma zbyt wielu Brytyjczyków, ale wystarczy w sumie jeden. Tony Bellew skorzystał ze zwakowania pasa WBC przez Grigory Drozda i znokautował Juniora Makabu. Mistrzowski, upragniony pas zawisł na jego biodrach. Anglicy już zacierają ręce na jego walkę z wracającym Rosjaninem. 

Waga półciężka

Trzecia z góry kategoria wagowa jest jedną z nielicznych, w której Brytyjczycy nie posiadają aktualnie swojego mistrza. Jeszcze niedawno prym w tej wadze wiódł jednak Nathan Cleverly, jednak od pewnego czasu limit ten został zdominowany przez Rosjanina, Sergeya Kovaleva i reprezentującego Kanadę, Adonisa Stevensona. 

Waga superśrednia


Mistrzem Świata w tym limicie jest James DeGale. Anglik jest także uznawany za numer 1 tej kategorii. Być może w niedługiej przyszłości do pasa IBF Brytyjczyk dołoży inne trofea, ponieważ przygotowywana jest dla niego walka unifikacyjna.

Waga średnia


Bardzo mocno obsadzona kategoria wagowa. Tu podobnie jak w wadze półciężkiej mamy zdecydowanego dominatora w osobie Gennady Golovkina, który ma w swoim posiadaniu trzy z czterech mistrzowskich pasów. Czwarty należy do Billy Joe Saundersa z Wielkiej Brytanii. Warto tutaj wspomnieć także o Chrisie Eubanku Jr, który posiadał przez chwilę mistrzowski tytuł w wersji Interim. Za jego jedyną zawodową porażkę odpowiedzialny jest właśnie Saunders.

Waga super półśrednia


Podobnie jak w przypadku wagi cruiser, dość słabo obsadzony przez Anglików limit. Nie oznacza to jednak, iż Wielka Brytania nie ma pasa. Owszem, ma. Liam Smith jest posiadaczem tytułu WBO. We wrześniu jednak będzie musiał stanąć na wysokości zadania, aby utrzymać przy sobie swój pas - jego rywalem będzie Saul Alvarez.

Waga półśrednia


Kell Brook to od dwóch mistrz Świata federacji IBF. Od niedawna Anglik bardzo głośno domagał się walk unifikacyjnych, aby spróbować dołożyć do swojego trofeum także inne. Ostatecznie - dość sensacyjnie - przeskoczy we wrześniu dwie kategorie wagowe, by spotkać się w ringu z Gennady Golovkinem. Trzeba także wspomnieć o Amirze Khanie, który niedawno pretendował do mistrzowskiego pasa w wyższej kategorii, a swoje tytuły posiadał w niższym limicie. Był jednak mistrzem Świata w latach 2009-2011.

Waga super lekka


Pod koniec maja mistrzostwo Świata odzyskał Ricky Burns. Pięściarz wrócił na szczyty po kilku chudych latach. W niższych limitach dzierżył mistrzowskie pasy w latach 2010-2013, kiedy to przeskoczył z wagi super piórkowej do lekkiej. Obecny pas zdobył w jeszcze wyższym limicie. 

Waga lekka



Drugi - po kategorii ciężkiej - limit wagowy, w którym Brytyjczycy posiadają dwóch mistrzów Świata. Niepokonany Terry Flanagan, mistrz federacji WBO jest uznawany za najlepszego pięściarza w swojej wadze. Od niedawna mistrzowski pas - tym razem WBA - posiada także Anthony Crolla. "Million Dollar" ma ochotę na kontynuowanie dobrej passy i rozgląda się za walkami z pozostałymi mistrzami. Kto wie, być może to on wyrośnie na dominatora tego limitu.

Waga piórkowa


Mistrzem Świata w tej kategorii jest Lee Selby, który w połowie ubiegłego roku odebrał to trofeum Rosjaninowi, Evgeniy'owi Gradovichowi. Być może Walijczyk w najbliższym czasie przeskoczy do wyższej kategorii w poszukiwaniu nowych wyzwań. W tym limicie Wielka Brytania niedługo może mieć drugiego czempiona. Bliski walki o światowy tytuł jest Josh Warrington.

Waga super kogucia


Sporo Brytyjczyków bije się w tym limicie, jednak najlepszych jest dwóch. Co ciekawe, niedawno doszło między nimi do bezpośredniej konfrontacji i z dwóch posiadaczy pasów zrobił się tylko jeden. Carl Frampton pokonał po świetnej walce i niejednogłośnej decyzji Scotta Quigga. Quigg to były, ale być może i przyszły mistrz Świata.

Waga kogucia



Trzecia i ostatnia kategoria wagowa z dwoma mistrzami Świata pochodzącymi z Wysp. Jamie McDonnell był mistrzem IBF w 2013 roku, a rok później sięgnął po tytuł WBA. Dwukrotnie w Stanach Zjednoczonych obronił swój tytuł w walkach przeciwko Tomoki Kamedzie. Od maja pełnoprawnym mistrzostwem może się także pochwalić Lee Haskins, który wypunktował w walce o wakujący tytuł Ivana Moralesa. Warto także wspomnieć o byłym czempionie w tym limicie - na biodrach Stuarta Halla wisiał pas IBF w latach 2013-2014. Kiedy już wspomniany został Hall, wypadałoby powiedzieć o Paulu Butlerze, który to właśnie zabrał pas IBF Hallowi. 

Pozostali

Mówiąc o Brytyjczykach w boksie nie można skończyć wymieniać na samych obecnych lub byłych mistrzach Świata. Ten naród ma bardzo wielu pięściarzy, którzy są przyszłością boksu. Być może już w niedługim czasie to oni dołączą do swoich bardziej utytułowanych kolegów.
W najwyższej kategorii Brytyjczycy mają chociażby Derecka Chisorę, Davida Price'a, Dilliana Whyte'a czy Hughie Fury'ego. W cruiser walczy były pretendent, Ovill McKenzie. Świetnych pięściarzy ma waga super średnia - to w tym limicie walczą George Groves, Callum Smith, Martin Murray czy Rocky Fielding. Waga średnia może mieć pożytek z Tommy'ego Langforda i ambitnego Johna Rydera. W limicie kategorii super półśredniej walczą młodzi Liam Williams i Gary Corcoran, a jeszcze niższym limicie Bradley SkeeteWaga super lekka to również młodzi Tyrone Nurse i Jack Catterall. W kategorii lekkiej boksuje były mistrz Olimpijski, Luke Campbell. Limit super piórkowy to niedawny pretendent do mistrzowskiego pasa, Stephen Smith, natomiast jedną wagę niżej bije się wspomniany Warrington. W wadze super koguciej, tak dobrze obsadzonej przez Anglików startuje także Gavin McDonnell. W adze super muszej walczy ostatni zawodnik z Wysp Brytyjskich, któremu warto się przyglądać. Chodzi o niepokonanego Khalida Yafai'a.


Jak widać, Wielka Brytania boksem stoi. 
921 profesjonalnych pięściarz to przy 159 Polakach pokaźny wynik. Kiedy my niesamowicie cieszymy się z mistrzowskiego tytułu Krzysztofa Głowackiego i nie możemy się doczekać następnego czempiona, Brytyjczycy mają swoich mistrzów praktycznie w każdym przedziale wagowym. Więcej mistrzów mają chyba tylko Stany Zjednoczone, ale i na nich przyjdzie czas. 
Brytyjczycy absolutnie nie mają się czego wstydzić. Oprócz mistrzów mają całą plejadę pięściarzy, którzy w najbliższym czasie mogą z liczby 14 zrobić... dużo większą liczbę.

sobota, 9 lipca 2016

Ranking "RED CORNER" / middleweight / lipiec '16

Przyszła pora na kolejny limit. Tym razem na tapecie waga średnia, gdzie od kilku lat znajduje się zdecydowany dominator w osobie Kazacha, Gennady Golovkina. Do limitu wagi średniej nie zaliczam Saula Alvareza, który w najbliższym czasie zaboksuje o pas w niższej kategorii. On w sumie walczy w swojej własnej kategorii wagowej. 
Waga średnia to spory wysyp dużych nazwisk i - co ciekawe - znajdzie się tu także nazwisko Polaka, a w przyszłości - miejmy nadzieje - nawet dwa takie nazwiska.
Do dzieła!


#1
Gennady Golovkin
35-0 (32 KO)

#2
Chris Eubank Jr
23-1 (18 KO)

#3
Daniel Jacobs
31-1 (28 KO)

#4
Billy Joe Saunders
23-0 (12 KO)

#5
David Lemieux
35-3 (32 KO)

#6
Miguel Cotto
40-5 (33 KO)

#7
Peter Quillin
32-1-1 (23 KO)

#8
Hassan N'Dam N'Jikam
33-2 (19 KO)

#9
Maciej Sulęcki
23-0 (8 KO)

#10
Avtandil Khurtsidze
32-2-2 (21 KO)

#11
Ievgen Khytrov
13-0 (11 KO)

#12
Curtis Stevens 
28-5 (21 KO)

#13
Andy Lee
34-3-1 (24 KO)

#14
Ryota Murata
10-0 (7 KO)

#15
Tony Harrison
23-1 (19 KO)

-----------------------------------------

#16
Sergiy Derevyanchenko
8-0 (6 KO)

#17
Willie Monroe Jr
20-2 (6 KO)

#18
Nuhu Lawal
23-0 (13 KO)

#19
Terrell Gausha
18-0 (9 KO)

#20
Jorge Sebastian Heiland
27-4-2 (14 KO)

czwartek, 7 lipca 2016

Najwięksi przegrywali częściej...

Istnieją takie powiedzenia w świecie boksu jak: "każdy jest w stanie wygrać z każdym" czy "najwięksi też przegrywali". Ja bym jednak jeszcze bardziej podkreślił to ostatnie zdanie. Według mnie najwięksi pięściarze przegrywali częściej. 
Wiadomo - kiedyś były inne czasy, łatwiej było dostać się do walk z najlepszymi, walczyło się po 15 rund i z dużo większą częstotliwością. Taki Archie Moore rozpoczął swoją karierę w wieku 19 lat, a skończył 28 lat później. W tym czasie stoczył 220 pojedynków, z czego 186 rozstrzygnął na swoją korzyść. Bardzo często zdarzało się, że walczył co tydzień, 3-4 razy w miesiącu. 
W dzisiejszych czasach zdecydowanie bardziej dba się o zero po stronie porażek. Jest to spowodowane faktem, iż boks jest teraz bardziej biznesem. Przede wszystkim kasa musi się zgadzać. Promotorzy "hodują" swoich zawodników, doprowadzają ich do odpowiedniego pułapu i wypuszczają na szerokie wody, gdzie Ci jeden za drugim toną. 
Kiedyś każdy bił się z każdym. Pieniądze nie grały roli. Stąd wniosek - najwięksi przegrywali częściej...


Niedawno zmarły Muhammad Ali, legenda szermierki na pięści, przez większość ekspertów i kibiców uznawany za absolutny numer 1 w historii boksu. 
Na zawodowych ringach pokonany został pięciokrotnie. Wygrywali z nim Joe Frazier, Ken Norton, mający ledwie siedem zawodowych walk Leon Spinks, Larry Holmes i na końcu Trevor Berbick. Trzykrotnie sięgał on po tytuły w królewskiej kategorii, a pasy WBA i WBC dzierżył nieustannie w latach 1974-1978. 
Żaden z jego pogromców nie może się z nim równać. 


Ali to przykład z przeszłości, dlatego przejdźmy do lat 90-tych. 
Mike Tyson - najmłodszy mistrz Świata wagi ciężkiej w historii. Ledwie 20-letni Amerykanin zniszczył w drodze po tytuł wszystkich swoich rywali. Był maszyną do zabijania swoich czasów. Doznał jednak aż sześciu porażek. Pokonali go James Douglas, dwukrotnie Evander Holyfield, Lennox Lewis, Danny Williams i Kevin McBride. Mike przegrywał jednak nie z rywalami, a z samym sobą. Miał problemy natury psychicznej. Jego głowa nie wytrzymywała ciągłej presji. Nie zmienia to faktu, że był jednym z największych pięściarzy w historii tego sportu.


Evander Holyfield - pogromca Tysona, przegrywał aż dziesięciokrotnie. Był brązowym medalistą Olimpijskim z 1984 roku. Już w dwunastej zawodowej walce został mistrzem Świata wagi cruiser, a dwa lat później miał już w dorobku trzy pasy wagi ciężkiej. Przegrywał dwukrotnie z Riddickiem Bowe, Michaelem Moorerem, Lennoxem Lewisem, Johnem Ruizem, Chrisem Byrdem, Jamesem Toneyem, Larrym Donaldem, Sultanem Ibragimovem i Nikolayem Valuevem. Skończył karierę w wieku 49 lat. Jeden z najlepszych zawodników wagi ciężkiej w historii.


Schodząc nieco z królewskiej dywizji przyjrzyjmy się Meksykańskiej legendzie sportów walki, Julio Cesarowi Chavezowi. Zawodnik kategorii super lekkiej stoczył aż 115 pojedynków, jednak sześciokrotnie przyszło mu uznać wyższość przeciwnika. Chavez zaczął karierę od astronomicznej liczby 87 wygranych z rzędu. Dopiero wówczas na jego drodze stanął Pernell Whitaker, z którym zremisował. Pierwszej porażki doznał natomiast w swojej 91 walce, z Frankie Randallem. Wygrywali z nim również dwukrotnie Oscar De La Hoya, Willy Wise, Kostya Tszyu i na koniec kariery Grover Wiley. Chavez był mistrzem w trzech kategoriach wagowych, posiadał tytuły między 1984, a 1996 rokiem. 


Pogromca Chaveza, Oscar De La Hoya to także idealny przykład na moją tezę. Karierę skończył ze średnio imponującym rekordem 39-6. Przegrywał co siódmy pojedynek w karierze, a został jednym z najlepszych w historii. W swojej dwunastej zawodowej walce zdobył pas mistrza Świata wagi super piórkowej. Dwa pojedynki później miał już tytuł w wadze lekkiej. Przy 22 walce pokonując Chaveza zdobył tytuł w trzeciej kolejnej kategorii wagowej, a dwie walki później w czwartej. W 2001 roku, po dziewięciu latach kariery zdobył pas mistrzowski w piątym kolejnym limicie. W 2004 roku stanął do walki z Bernardem Hopkinsem o komplet czterech tytułów w wadze średniej. Nie wygrał. Oprócz Hopkinsa, De La Hoya przegrywał z najlepszymi - Felixem Trinidadem, dwukrotnie Shane'm Mosleyem, Floydem Mayweatherem i Mannym Pacquiao. 


W dzisiejszych czasach - jak już wspominałem - promotorzy są często uczuleni na zero w rekordach swoich zawodników. Warto wspomnieć, że w pierwszej piętnastce najlepszych aktywnych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe jest aż dziesięciu niepokonanych. Zero po stronie porażek traktowane jest jak relikwia. Nie ma ono jednak nic wspólnego z wartością pięściarza.
W dzisiejszych czasach walczą jeszcze zawodnicy, którzy należą do ścisłej czołówki, a przegrywali dość często. 

Wspomniany wcześniej Bernard Hopkins to ciągle boksująca legenda pięściarstwa. Urodzony w 1965 roku "Kat" jeszcze w 2014 roku, w wieku 49 lat dzierżył na swoich biodrach dwa mistrzowskie pasy w limicie wagi półciężkiej. Był w posiadaniu pasów w latach 1994-2005. Ostatnią walkę, w 2014 roku także stoczył o mistrzostwo Świata. Przegrał, ale nie powiedział jeszcze w boksie ostatniego zdania. W styczniu skończy 52 lata. Przegrywał siedmiokrotnie i od porażki zaczął bokserską karierę. Clinton Mitchell już w debiucie pokonał Hopkinsa. Przegrywał także z Royem Jonesem Juniorem, dwukrotnie z Jermaine'm Taylorem, Joe Calzaghe'm, Chadem Dawsonem i Sergeyem Kovalevem. 


Pogromca Hopkinsa, Roy Jones Jr to także legenda tego sportu. To były mistrz Świata, który zaczął karierę od wagi średniej, a w międzyczasie potrafił zdobyć pas nawet w kategorii ciężkiej. Jest także srebrnym medalistą Olimpijskim z Seulu. Mistrzowski pasy posiadał w latach 1993-2004. W jego kolekcji brakuje tytułu kategorii cruiser, który usilnie stara się zdobyć. Od kilku lat niestety rozmienia swoją karierę na drobne. Legendarny zawodnik, kapitalny technik, niezwykle szybki. Przegrywał dziewięć razy - z Montellem Griffinem, Glenem Johnsonem, dwukrotnie z Antonio Tarverem, Joe Calzaghe'm, Dannym Greenem, Bernardem Hopkinsem, Denisem Lebedevem i Enzo Maccarinellim. 


Z tych samych lat pochodzi Shane Mosley, czterokrotny mistrz Świata w trzech kategoriach wagowych. 44-latek nie może pogodzić się z ubiegającym czasem i ciężko mu rozstać się z rękawicami. Po 38 kolejnych zwycięstwach znalazł pogromcę w osobie Vernona Forresta przegrywając dwa razy. Również dwukrotnie poskromił go Ronald "Winky" Wright. Później przyszła pora na serię porażek z gigantami tych czasów - kolejno Miguel Cotto, FLoyd Mayweather, Manny Pacquiao i Saul Alvarez dokładali kolejne przegrane do rekordu "Sugara". Później swoje dołożył jeszcze Anthony Mundine, a w ostatnim występie David Avanesyan. Miejmy nadzieję, że Shane raz na zawsze da sobie spokój z boksem i zakończy karierę z dziesięcioma porażkami.


Manny Pacquiao to jedyny pięściarz, który mógł do niedawna konkurować z Floydem Mayweatherem o miano najlepszego pięściarza globu bez podziału na kategorie wagowe. W końcu doszło do ich wyczekiwanej walki, a reprezentant Filipin ją przegrał. Nie było to jego jedyna porażka. Manny przegrywał już siedmiokrotnie, co nie przeszkodziło mu figurować w rankingach przed niepokonanymi zawodnikami. Co go broni? Jest jedynym w historii boksu mistrzem w ośmiu kategoriach wagowych. Jego pogromcami zostali Rustico Torrecampo, Medgoen Singsurat, Erik Morales, Timothy Bradley, Juan Manuel Marquez i Floyd Mayweather. Po kwietniowej walce Pacquiao ogłosił zakończenie pięknej pięściarskiej kariery.


W dzisiejszej wadze ciężkiej brylują przede wszystkim wysocy, niepokonani herosi - Tyson Fury, Deontay Wilder, Anthony Joshua, Luis Ortiz. Co w tym towarzystwie robi Wladimir Kliczko? 40-letni Ukrainiec do niedawna był absolutnym czempionem tej wagi i jeśli pokona w rewanżu Tysona Fury'ego, z pewnością wróci na należne sobie miejsce. Do czasu niespodziewanej porażki z Anglikiem, Kliczko był uznawany za zawodnika nie do ruszenia ze swojej pozycji. Miał pas w latach 2000-2003, a od 2006 roku stopniowo powiększał swoją kolekcję. W ostatnich walkach wnosił do ringu tytułu WBA, WBO, IBF i IBO wagi ciężkiej. Wśród nowej fali ciężkich wyróżnia się... porażkami. Przegrywał cztery razy. W ostatniej walce z Furym, a wcześniej z Rossem Purritym, Corrie'm Sandersem i Lamonem Brewsterem. 


Tych dziesięciu zawodników to najlepsze przykłady na to, iż najwięksi zawodnicy tego sportu przegrywali. I to nie rzadko. Przegrywali przynajmniej kilkukrotnie. Zawsze jednak wracali i bili się nadal na najwyższym poziomie. Hodowanie rekordów to wymysł dzisiejszych czasów, kiedy boks stał się opłacalnym biznesem. 
Są jednak trzy pewne sprawy:
1. Każda porażka uczy, dzięki niej zbiera się niezbędne doświadczenie.
2. Walczysz Ty, a nie Twój rekord.
3. Zerem w rekordzie nie przestraszy się przeciwnika.